Typy i Analizy ATP i WTA 02.01.2012-08.01.2012
-
Zapraszam do podawania typów pisania analiz dotyczących pierwszego tygodnia zmagań tenisowych. Na początku roku grają w:
1. Doha-mężczyźni. Live: www Oficjalna strona turnieju: www Turniej jest mocno obsadzony. Rozstawiony z jedynką zagra Hiszpan Rafael Nadal, z dwójką Szwajcar Roger Federer, natomiast z trójką Francuz Tsonga.
2. Chennai( Indie) mężczyźni. Live: www Oficjalna strona turnieju: www
3. Brisbane(Australia) kobiety i mężczyźni. Live: www Oficjalna strona turnieju: www Z pewnością spośród gry mężczyzn trzeba będzie zwrócić uwagę na Murraya rozstawionego z jedynką, oraz na Gilesa Simona. Natomiast wśród kobiet uważa, że z dobrej strony pokaże się Samantha Stosur oraz Serena Williams.
4. Auckland( Nowa Zelandia) kobiety. Live: www Oficjalna strona turnieju: www W Nowej Zelandii liczę na sukces Niemki Julia Goerges rozstawionej z piątką.
Poza tym trwa Hopman Cup: www
A jakie jest Wasze zdanie na temat turniejów rozpoczynających się w Nowym Roku, zapraszam do dyskusji, i samych
-
Wraz z nowym rokiem rozpoczyna się nowy sezon i już tradycyjnie zaczynamy od Pucharu Hopmana, a także zmagań na w Australii i Nowej Zelandii. Panie o pierwsze punkty walczą w Brisbane, a także w Auckland. Patrząc na drabinkę w Auckland to Lisicka jest na pewno jedną z głównych faworytek to zwycięstwa, a swój pierwszy mecz rozegra jutro z Razzano.
Ubiegły rok dla polskiej Niemki był czasem wielkiego powrotu. Początek roku jeszcze przeciętny, ale im dalej w sezon tym coraz lepsze rezultaty. Przełomem był chyba Roland Garros, w którym to po dość dramatycznym pojedynku uległa Wierze Zwonariowej w drugiej rundzie. Niemka z płaczem kończyła mecz, a kort opuściła na noszach. Po tym nastąpił wysyp świetnych wyników - zwycięstwo w Birmingham i Dallas, półfinał Wimbledonu, a także szereg innych cennych rezultatów. Sezon zakończyła na 15. pozycji w rankingu, uznana za najlepszą powracającą zawodniczkę, uhonorowana mianem sportsmenki roku w Niemczech, a także nazwana księżniczką Wimbledonu.
Dla Razzano był to raczej przeciętny sezon, ale Francuzka miała o wiele poważniejsze zmartwienia niż nie najlepsze wyniki. Przede wszystkim przeżyła osobisty dramat, bowiem zmarł jej mąż, a zarazem wieloletni trener. Było to tuż przed Roland Garros, a mimo to Francuzka zdecydowała się na występ i kontynuowała sezon. 3 runda w Pekinie czy San Diego to całkiem przyzwoite rezultaty, ale Razzano nie odnotowała żadnego spektakularnego zwycięstwa nad zawodniczką z czołówki.
Faworytką spotkania jest Lisicka i oczywiście na nią stawiam licząc, że z wysokiego "C" rozpocznie sezon. Bez wątpienia jest to jedna z zawodniczek, która może przedrzeć się do ścisłej czołówki kobiecego tenisa, a że ma do tego umiejętności pokazywała już niejednokrotnie. Sporym atutem jest na pewno jej serwis, niejednokrotnie w meczach potrafi notować w okolicach 10 asów. Do tego solidny forehand a i do siatki potrafi się wybrać. Niemka nie należy do zawodniczek, która daje sobie narzucić styl gry rywalki, a wręcz przeciwnie - to ona nadaje tempo spotkaniu i jeśli ma swój dzień to niewiele zawodniczek jest w stanie dotrzymać jej kroku. Mam nadzieję, że przez okres przygotowawczy wypracowała na tyle dobrą formę, która umożliwi jej spokojne rozprawienie się z Razzano. -
Kolejne spotkanie na nockę z Auckland. Tym razem na korcie dwie Azjatki, które są sąsiadkami w rankingu - 48. miejsce zajmuje Jie Zheng, natomiast pozycję niżej znajduje się Ayumi Morita.
Zheng jest kolejną zawodniczką, która w całkiem niezłym stylu powróciła w zeszłym sezonie. Początek miała dla siebie bardzo niekorzystny, bowiem przez niezaleczoną kontuzję nadgarstka zmuszona była do wycofania się ze styczniowych imprez, a przecież w 2010 roku była półfinalistką Australian Open, więc straciła sporo punktów. Również pierwsze występy po powrocie były raczej słabe i nie zanosiło się żeby Chinka, która przegrywała mecz za meczem, nagle miała zacząć odnosić znaczące zwycięstwa. Przełom nastąpił w San Diego, gdzie pokonała m.in. Vinci i doszła do 3 rundy turnieju, wynik ten powtórzyła także w Toronto, gdzie uległa Serenie Williams dopiero w trzecim secie. Poprawić pozycję w rankingu pomogły jej także występy w Azji. W Kantonie i Osace zanotowała dwa półfinały.
Morita przez cały sezon nie miała większych problemów zdrowotnych, ale jeśli chodzi o wyniki to raczej nie błyszczała. Nieco lepiej w jej wykonaniu wyglądała pierwsza część sezonu. W Dubaju od kwalifikacji doszła aż do trzeciej rundy, a w pierwszej rundzie tego turnieju pokonała Kvitovą, patrząc przez pryzmat tego, co Czeszka wyprawiała w dalszej części sezonu, jest to cenne zwycięstwo. Była także trzecia runda Australian Open, ale akurat w tej imprezie do Japonki los się uśmiechnął, bo drabinkę miała dość prostą. Praktycznie już do końcówki sezonu większych rewelacji nie było, co prawda pokonała Ivanović w Stanford, ale Serbka od długiego czasu jest daleka od idealnej formy. Mimo to Morita sezon zakończyła pozytywnym akcentem wygrywając turniej rangi ITF w Tajwanie.
Według mnie faworytką tego spotkania jest Zheng. Zdaje się, że Chinka w drugiej części ubiegłego sezonu złapała w końcu swój rytm po kontuzji i stopniowo pnie się w górę rankingu. Może to nie będzie już tak wysoka pozycja jak dawniej (18. miejsce w maju 2009 roku), ale na pewno ma szansę zbliżyć się w okolice pierwszej 20 rankingu. Chinka jest zawodniczką filigranową, więc nie dysponuje świetnym serwisem, brakuje też zagrań kończących, ale nadrabia regularnością. To, że jest świetną defensorką nie ulega najmniejszej wątpliwości. To właśnie ten element jej gry pozwolił jej dojść do półfinału Australian Open w 2010 roku, a także pozwolił jej toczyć niezwykle zacięty pojedynek chociażby z Sereną Williams w ubiegłym roku. Zheng jest także świetną deblistką i jeśli wypracuje już sobie możliwość dojścia do siatki to można się spodziewać, że wykorzysta taką okazję. Morita w moim odczuciu takiego poziomu jak Zheng raczej nie osiągnie. Sama jej obecność w czołowej 50. to chyba wszystko na co ją stać, bowiem nie jest tak solidną zawodniczką, a jedynie czasami ma przebłyski nieco lepszej gry. Na pewno z tej dwójki należy wyżej cenić umiejętności Zheng i mam nadzieję, że w jutrzejszym spotkaniu się to potwierdzi. Kurs na pewno wart ryzyka. -
Około godziny 03:00 naszego czasu do walki o ćwierćfinał turnieju w Brisbane przystąpi największa nadzieja gospodarzy - Samantha Stosur. Kolejną przeszkodą Australijki w tym turnieju będzie Czeszka Iveta Benesova.
Stosur w ubiegłym sezonie po raz kolejny potwierdziła, że należy do ścisłej czołówki kobiecego tenisa. Od początku sezonu grała na wysokim poziomie, w kolejnych turniejach notowała naprawdę dobre występy, ale brakowało potwierdzenia jakimś triumfem. Szansa była w Rzymie, była także w Toronto, ale w decydujących pojedynkach ulegała Szarapowej i Serenie Williams. W końcu triumf przyszedł i to nie w byle jakiej imprezie - US Open. W decydującym pojedynku Australijka zrewanżowała się Serenie Williams ogrywając ją w dwóch setach notując swój największy w karierze indywidualny sukces. Na zakończenie sezonu był jeszcze przegrany finał z Bartoli w Osace, a dzięki świetnym występom przez cały sezon zakwalifikowała się do turnieju mistrzyń, w którym po walce uległa Kvitovej w półfinale. Pierwsza runda tego turnieju to dość gładkie zwycięstwo nad Jakimową.
Z kolei Benesova już kolejny sezon gra raczej przeciętnie. Występy Czeszki to głównie porażki w pierwszych lub drugich rundach, a jedynie sporadyczne występy były dobre. Mowa tutaj między innymi o Australian Open, gdzie zanotowała czwartą rundę czy też trzecia runda w Miami i Tokio. Te dobre wyniki zanotowała dzięki dobremu losowaniu, bo jeśliby spojrzeć na rywalki, które pokonała w tym sezonie to niewiele jest takich wartościowych zwycięstw. Można tu zaliczyć pokonanie Pennetty, Pawliuczenkowej i Cibulkovej. Na tej trójce lista się kończy. Ten turniej rozpoczęła od dość niespodziewanego zwycięstwa nad Safarovą.
Faworytką jest oczywiście Stosur i liczę, że Australijka nie zawiedzie i pewnie rozprawi się ze swoją rywalką. Panie spotykały się czterokrotnie i wszystkie pojedynki bez straty wygrywała Stosur. W ubiegłym roku, kiedy to Australijka grała już na najwyższym poziomie, bez większych problemów dwukrotnie uporała się z Czeszką w obu spotkaniach kryjąc handicap 5.5 gema. Benesova potrafi być groźna jeśli pozwoli się jej kontrolować grę, jeśli nie musi zbyt dużo biegać, a rywalkę będzie rozrzucać forhendem to może napsuć krwi, ale akurat w tym spotkaniu nie spodziewam się aby to ona była stroną dominującą. Stosur lubi kontrolować grę i ma do tego świetne argumenty. Ciężko odebrać jej serwis z racji tego, że jest jedną z najlepiej serwujących zawodniczek w cyklu. Do tego spora siła zagrań, przede wszystkim z forhendu, a jako jedna z najlepszych deblistek niemal bezbłędna przy siatce. Mam nadzieję, że po raz kolejny bezproblemowo rozprawi się z Benesovą, bo ewidentnie leży jej Czeszka. -
Tym razem postanowiłem przeanalizować jedno ze spotkań Pucharu Hopmana, czyli nieoficjalnych mistrzostw świata drużyn mieszanych. Impreza ta rozpoczyna każdy sezon, a tytułu w tym roku broni reprezentacja USA. Amerykanie w tym roku przybyli w nieco zmienionym składzie bowiem Isnera zastąpił Fish i ta zmiana niezbyt korzystnie wpłynęła na postawę tej reprezentacji. Amerykanie z bilansem 0:2 są już bez szans na awans z grupy. W jutrzejszym dniu dojdzie do pojedynku na szczycie grupy B, bowiem zmierzą się reprezentacje Francji i Hiszpanii. W drugim pojedynku tej rywalizacji zobaczymy Marion Bartoli i Anabel Medinę Garrigues.
Bartoli cały poprzedni sezon grała niezwykle równo, rzadko zdarzały się jej wpadki ze słabszymi zawodniczkami (choć kilku nie udało się uniknąć), a w turniejach nie schodziła poniżej pewnego poziomu. Oczywiście zdecydowanie najlepiej radziła sobie na kortach twardych. Był jeden triumf, dwa finały i półfinały, a także sporo ćwierćfinałów. Równie dobrze prezentowała się na kortach trawiastych notując triumf w Eastbourne, natomiast w Wimbledonie uległa Lisickiej w ćwierćfinale (rundę wcześniej wyeliminowała Serenę Williams). Bartoli jednak nigdy nie była specjalistką od kortów ziemnych i było to widać także w tym sezonie. Pięć kolejnych imprez kończyła bardzo wcześnie, ale niespodzianką był finał w Strasburgu, a jeszcze większą półfinał Roland Garrosa. Należy również powiedzieć, że Bartoli zafundowała sobie ekstremalną dawkę obciążenia w końcówce sezonu. Francuzka chcąc zagrać w turnieju mistrzyń wystąpiła we wszystkich turniejach azjatyckiego turnee (wygrała w Osace), a po odpadnięciu Agnieszki Radwańskiej w Moskwie przed Bartoli otworzyła się szansa, którą niestety pogrzebała przez kontuzję. Ostatecznie Francuzka wystąpiła na Bali, ale ponownie przegrała z kontuzją, tym razem kostki. W Perth ma za sobą dwa spotkania - z Li przegrała po trzysetowej walce, natomiast Gajdosovą zdeklasowała wygrywając bez straty gema!
Medina Garrigues jest solidną zawodniczką z zaplecza tej ścisłej czołówki, a jej koronną nawierzchnią są oczywiście korty ziemne. Miała jeden lepszy występ na kortach twardych, mowa tutaj o czwartej rundzie w Miami, ale zdecydowanie lepsze rezultaty ma właśnie na mączce. Jej łupem padł turniej w Palermo i Estoril, a do tego notowała półfinały w Acapulco, Strasburgu i Budapeszcie. Również ona wystąpiła na Bali, a po kreczach Bartoli i Lisickiej doszła do finału, w którym musiała uznać wyższość Ivanović.
Z racji nawierzchni na jakiej rozgrywany jest turniej, zdecydowaną faworytką jest Bartoli. Sytuacja w bezpośrednich starciach tych zawodniczek wygląda jasno - na szybkich nawierzchniach dominuje Bartoli, na mączce przewagę ma Medina Garrigues. Wyjątkiem był turniej na Bali, gdzie Francuzka skreczowała. Szybkie korty pozwalają jej w pełni wykorzystać swoje możliwości - może wygląda jakby miała lekką nadwagę, ale całkiem nieźle biega po korcie i nie ma większych problemów z zagraniami w biegu. Gra dość nietypowo, bo oburęcznym forhendem i bekhendem, również serwis nieco "dziwny", ale wyniki pokazują, że jest niezwykle skuteczna w swojej grze. Myślę, że Medina Garrigues po raz kolejny będzie miała problemy aby nadążyć za zagraniami Francuzki. Hiszpanka lubi piłkę poprzebijać, natomiast Bartoli za każdym razem szuka okazji do skończenia wymiany. Spotkanie z Gajdosovą pokazało, że od początku sezonu jest w niezłej formie, natomiast Hiszpanka zanotowała już dwie porażki i uważam, że jutro zanotuje trzecią.Edytowane przez Deuce dnia 04-01-2012 20:01
-
WTA Sydney - kwalifikacje
02:30 Tamira Paszek - Bojana Jovanovski 2 @ 2.25 Bwin
Pierwsze turnieje jeszcze trwają, ale już w nocy panie przystąpią do kwalifikacji w dwóch kolejnych - Sydney i Hobart. Ta pierwsza impreza będzie zdecydowanie lepiej obsadzona, więc i w kwalifikacjach można zobaczyć kilka ciekawych zawodniczek. Zdecydowanie najlepiej zapowiada się spotkanie Tamiry Paszek z Bojaną Jovanovski.
Paszek jako juniorka zapowiada się nieźle, wystarczy przypomnieć, że w 2005 roku grała w finale juniorskiego Wimbledonu, w którym uległa naszej Agnieszce Radwańskiej. Niestety nie rozwinęła się tak, jak Polka i obecnie prezentuje raczej przeciętny poziom. Ubiegły sezon można spokojnie podzielić na dwie części - przed i po Wimbledonie. W pierwszej części Austriaczka grała marnie, z trudem wygrywała pojedyncze spotkania. Pierwszy przebłysk pojawił się w Birmingham, gdzie doszła do trzeciej rundy. W Wimbledonie wykorzystała niewątpliwie bardzo korzystne losowanie i doszła aż do ćwierćfinału pokonując po drodze jedynie Schiavone z tych solidniejszych zawodniczek. Mimo wszystko dobrą passę podtrzymała w Stanach notując półfinał w Waszyngtonie i Quebec, a także trzecią rundę już w Pekinie (w pierwszej rundzie pokonała Jelenę Janković). Ten rok zaczęła od porażki z Ivanović w Brisbane.
Jovanovski to wschodząca gwiazda serbskiego tenisa. Serbka bardzo przyzwoicie rozpoczęła poprzedni sezon, półfinał w Sydney i pokonanie Kanepi czy Pennettę był świetnym prognostykiem na dalszą część sezonu. NIestety, Bojana zawiodła na całej linii i do końca sezonu prezentowała mierny poziom. Jedynie w Waszyngtonie zaliczyła ćwierćfinał, ale po drodze z nikim znaczącym nie wygrała. Podobnie jak Paszek, również swój pierwszy start odnotowała w Brisbane. Serbka wygrała pojedynek z Dell'Acqua, ale poległa z Sereną Williams.
Według bukmacherów faworytką spotkania jest Paszek, ale ja stawiam na Jovanovski. Przede wszystkim kurs proponowany przez Bwin jest według mnie za wysoki, prędzej spodziewałbym się, że to Serbka będzie minimalną faworytką lub zobaczymy wyrównane kursy. Obie zawodniczki są jeszcze młode i mają sporo lat grania przed sobą, ale na chwilę obecną w mojej ocenie lepiej wypada Serbka mimo, że poprzedni sezon był tragiczny. Niemniej jednak w Sydney pokazała, że stać ją na wiele, a przecież teraz musi bronić sporo punktów i nie może sobie pozwolić na porażkę w kwalifikacjach. Do tego Paszek w spotkaniu z Ivanović po raz kolejny pokazała fatalną dyspozycję serwisową co cały czas jest jej bolączką. Po tym spotkaniu można się spodziewać, że piłki będą szybko latać nad siatką, a długich wymian nie będzie zbyt wiele. Obie preferują agresywny styl gry i wkładają całą moc w swoje zagrania. Decydować mogą tutaj pojedyncze zagrania i forma dnia, ale przy takim kursie na pewno warto zaryzykować zagrania na Jovanovski. -
WTA Sydney - kwalifikacje
02:45 Barbora Zahlavova Strycova - Melinda Czink 2 @ 2.50 Bet365
Pierwszy dzień kwalifikacji do Sydney i Hobart bardzo udany, więc brniemy w to dalej. Ponownie Sydney, a tym razem spotkanie Barbory Zahlavovej Strycovej z Melindą Czink.
Zahlavova cały czas należy do tego dość szerokiego zaplecza zawodniczek ze ścisłej czołówki, ale prawdę mówiąc jej postawa jest zawsze wielką niewiadomą i poprzedni sezon był tego potwierdzeniem. Jeśli chodzi o wyniki całych turniejów to wygrała imprezę w Quebec, była w półfinale w Bastad, a także w ćwierćfinale w Brisbane. Zdecydowanie bardziej okazale wyglądają potyczki z poszczególnymi zawodniczkami. Pokonała Kvitovą, a także stoczyła z nią niezwykle zacięty trzysetowy bój w Paryżu, pokonała Pennettę na kortach ziemnych, dwa tie breaki rozegrała z Woźniacką, a także pokonała Pietrową. Niestety zdecydowanie częściej pamiętam ją z porażek z niżej notowanymi zawodniczkami, a także ze spotkań, w których niemiłosiernie męczyła się z takimi. Ten sezon rozpoczyna się podobnie, z Petković powalczyła jedynie w pierwszym secie, natomiast z dużo niżej notowaną Rogowską i Minellą potrzebowała aż trzech setów do zwycięstwa.
Dla Czink poprzedni sezon to był czas powrotu po dłuższej przerwie. Węgierka pauzowała od Wimbledonu 2010, a powróciła dopiero na przełomie stycznia i lutego 2011. Początek nie był łatwy, szybko odpadła z czterech kolejnych imprez, a ograła się dopiero podczas amerykańskich ITFów. W czterech imprezach dwukrotnie triumfowała, raz była w ćwierćfinale i raz odpadła w pierwszej rundzie. Jednak zdecydowanie największą niespodziankę sprawiła w pierwszej rundzie Wimbledonu eliminując w dwóch setach Samanthę Stosur. Na londyńskich trawnikach doszła do trzeciej rundy, ale był to ostatni tak dobry występ w ubiegłym roku. Na otwarcie tego sezonu przegrała z King w Brisbane, natomiast tutaj spokojnie odprawiła Soler-Espinosę.
Faworytką spotkania jest Czeszka, ale ja liczę na kolejną niespodziankę i zwycięstwo Czink. Węgierka ma na pewno pod jednym względem przewagę nad Zahlavovą - lepszy serwis. Może nie jest to najistotniejszy argument w kobiecym tenisie, ale może być przydatny w kluczowych momentach. Wystarczy spojrzeć na pierwszy pojedynek Czink - 81% wygranych piłek po pierwszym podaniu, serwisu nie straciła ani razu, a jedynie jednego break pointa miała rywalka. Zahlavova zdecydowanie bardziej musi się napracować żeby utrzymać własny serwis - w pierwszym spotkaniu rozegrała aż 137 punktów w swoich gemach serwisowych! Prawdę mówiąc dawno nie pamiętam sytuacji kiedy to zawodniczka 100 razy wprowadzała piłeczkę do gry z pierwszego serwisu. Z resztą wydaje mi się, że Czeszka nie jest w najwyższej formie na początku sezonu i mam nadzieję, że Czink to wykorzysta. Wygrywała z nią już dwukrotnie, liczę na trzecie zwycięstwo. Zahlavova jak to ona, może znowu zaskoczyć, ale po takim kursie na pewno warto zaryzykować na rywalkę. -
WTA Hobart
03:30 Elena Baltacha - Irina Camelia Begu 1 @ 1.90 Nordicbet
Pierwsze imprezy już za nami, ale przerwy nie ma. Panie jeszcze kończą kwalifikacje w Sydney i Hobart, ale już w nocy ruszają także pierwsze spotkania pierwszej rundy. Tym razem zdecydowałem się na pojedynek z Hobart, w którym zobaczymy Elenę Baltachę i Irinę Camelię Begu.
Baltacha jest obecnie najwyżej notowaną zawodniczką Wielkiej Brytanii, ale trzeba szczerze powiedzieć, że wielkiego szału w zeszłym sezonie nie zrobiła. Praktycznie większość imprez, w których wystąpiła kończyła w drugim spotkaniu, ewentualnie w pierwszym. Jedynie w Dallas było ciut lepiej bo zaliczyła ćwierćfinał. To właśnie tam zaliczyła największy pojedynczy sukces, bowiem pokonała Goerges. W ubiegłym sezonie pokonała również Vinci i to jedyne dość znaczące zwycięstwa. Nieco lepiej wiodło się jej na niższym poziomie rozgrywkowym, triumfowała w Nottingham, była w finale na koniec sezonu w Poitiers, a także w półfinale w Cagnes-Sur-Mer. W tym roku ma już za sobą turniej w Auckland i niemal standardowa sytuacja - wygrała pojedynek z Sachą Jones, ale uległa Pennetcie.
Młoda Begu to jedna z rewelacji minionego sezonu. Rumunka już w lutym wygrała ITF w Cali, ale prawdziwym zaskoczeniem był jej występ w Marbelli. Przebijając się od kwalifikacji doszła aż do finału pokonując po drodze chociażby Zakopalovą czy Kuzniecową, ale w decydującym pojedynku uległa Azarence. Przez następne dwa miesiące wiodło się jej różnie, ponownie zaskoczyła w czerwcu. Najpierw był finał w ITFie w Marsylii, a niespełna miesiąc później już w normalnym cyklu zaliczyła finał w Budapeszcie tym razem ulegając Vinci. Drugi w sezonie triumf zaliczyła w ITFie w Bukareszcie. W całym turnieju straciła tylko jednego seta z Camerin, a pokonała Suarez Navarro czy w finale Pous Tio. Te wszystkie świetne wyniki notowała na kortach ziemnych, natomiast na twardych zaliczyła jedynie w Dallas, tuż po sukcesie przed własną publicznością. Końcówka sezonu jednak nie była dla niej zbyt udana, a na dodatek w Pekinie nabawiła się kontuzji.
Kursy dość wyrównane, ale moją faworytką jest Baltacha. Przede wszystkim korty twarde na pewno jej bardziej leżą. Solidny serwis, mocne zagrania są dobrą drogą do wygrywania spotkań na tej nawierzchni. Może nie jest jakąś wybitną zawodniczką, ale pewien poziom trzyma i nie zdarza się jej zbyt często przegrywać z zawodniczkami niżej notowanymi. Begu, jak wspomniałem, była rewelacją poprzedniego sezonu, ale Rumunka przeważać może na kortach ziemnych, a nie szybszych twardych. Jej zagrania nie mają aż takiej mocy, więc na siłową wymianę z Baltachą na pewno nie ma co iść, a z drugiej strony ciężko będzie jej przedłużać wymiany. Ciężko coś powiedzieć o jej formie na początku sezonu, bo jest to jej pierwszy występ, ale nie sądzę, że dłużej zagrzeje tutaj miejsce. Według mnie Baltacha może to spotkanie wygrać w dwóch setach.Edytowane przez Deuce dnia 07-01-2012 19:42
-
Tenis WTA sydney Kwalifikacje 2:15 8.01.2012
Urszula Radwanska - Vania King
typ: 2-0
3.75
bet365
Analiza
Dzis w nocy w spotkaniu finalowym kwalifikacji do turnieju wta w sydney, reprezentantka Polski - Urszula Radwanska zagra z Amerykanka Vania King. Mlodsza siostra Agnieszki, Ula przez kwalifikacje narazie przechodzi jak burza. W I rundzie wygrala z Peers 6:2 6:2, w drugiej natomiast rundzie ku sporemu zaskoczeniu ograla wyzej notowana Czeszke - Ivete Benesova i to bez najmniejszych problemow 6:4 6:1. Ula przed sezonem trenowala z nowym trenerem Chorwatem - Bornem Bikicem, ktory jak widac po pierwszych spotkaniach dobrze przygotowal Radwanska do sezonu. W spotkaniu z Iveta Benesova Ula swietnie grala szczegolnie przy wlasnym podaniu, w osmiu gemach serwisowych stracila zaledwie 9 punktow, co jak na tenis kobiecy jest naprawde swietnym wynikiem, zaserowala rowniez 4 asy. Amerykanka juz w I rundzie eliminacji miala spore problemy. Wygrala dopiero po trzech partiach z Arantxa Rus. W drugiej bylo juz latwiej, lecz miala ona mizerna przeciwniczke - Argentynke Ormarchea, ktora po pierwsze czuje sie duzo lepiej na wolniejszych kortach, a po drugie dopiero wchodzi do swiatowego tenisa. Po dwoch pierwszych spotkaniach widac, ze Ula w Sydney czuje sie bardzo dobrze. Stoi przed wielka szansa awansu do turnieju glownego, tym bardziej, ze dzisiejsza przeciwniczka wydaje sie byc rywalka latwiejszka od Czeszki - Benesovej. Mysle, ze Radwanska pojdzie dzis za ciosem i pewnie awansuje do turnieju glownego.Edytowane przez radomiak1910 dnia 07-01-2012 22:30
| Przeskocz do forum: |
-
Zakład bez ryzyka w Betsson
Typuj zwycięzcę Euro 2012 do 8 czerwca, a otrzymasz 50PLN!
-
Euro 2012
Hymn Ukraińców, lepszy od Koko Euro Spoko?
-
Fast Poker w Betsafe
€10 za darmo bez pułapek + możliwy bonus €200!
-
Transmisje na żywo
Tenisowy turniej w Rzymie, NBA, piłka nożna...
- 1
- 2
- 3
- 4
Ostatnio na forum
- Kamillo123 - Typy293
- 25.055
- Typy - Andro414
- 24.057
- 29.052
- 30.051
- 28.051
- Typy i Analizy - WTA / ATP - 21.05.2012 - 27.05.201226
- Typy By Jun1or58
- Roland Garros 2012 - typy i analizy turniej główny + kwalifikacje7
- Typy NBA 2011 / 2012552
- Copa Libertadores58
- WNBA Analizy1
- Typy jaro416
- Hiszpania ACB 201117
- Elite League 201235
- [Expert] kostuchi [maj 2012]21
- Typy -> gaadzina28
- tomasss typs115
- typy posey364
